Nikt

To jest dziwny świat, do którego idę,
w którym jestem.
Moje i tak zagmatwane myśli –
ulegają wciąż metamorfozie, nie poddając się jakiemukolwiek zdefiniowaniu.

Tutaj światło (w nieprawdopodobnej ciszy) przenika szyby,
kładąc się długimi smugami na drewnianym parkiecie.
I migoczą słoneczne refleksy na ścianach
pustego domu,
bądź na białych drzwiach – zamkniętych przez wieczność.

Gdzie tylko spojrzeć – milczenie rzeczy,
głucha obcość przedmiotów.
Szumi mi w uszach i dzwoni, jak u człowieka, którego toczy gorączka,
kiedy stąpam w tym bezgłosie, wyszydzany przez wszystko.
I kiedy wszystko przenikam, wcale nie dotykając ziemi. Kiedy na zewnątrz drżą liście
topoli.

***

https://numina.bandcamp.com/track/the-visitor

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.