Dwa bukieciki niebieskich fiołków

Idzie pod wieczór, przytłoczony ciężarem śmiertelnej choroby.
Chce się jeszcze napatrzeć na bezchmurne niebo,
na kołyszące się lekko topole.

Idzie do kobiety – wprost ze szpitalnego łóżka,
niemalże spod kobaltowej lampy.
Wszystko mu się plącze: „Czy ją jeszcze zastanę? Co jej mógłbym podarować?”.
– nic nie ma – poza dwoma bukiecikami niebieskich fiołków, kupionych na rogu
u starej kwiaciarki.

Tylko pół roku,
rok.
– nie więcej.

Tyle przebytych dróg i bezdroży,
syberyjskich łagrów…

Wyrwany ze szponów
straszliwej śmierci.
Ze stłumionym na chwilę bólem. Śmiertelnie blady.

Tylko pół roku,
rok.
– nie więcej…

Albo – do końca tego lata.

***

Inspirowane powieścią pt. „Oddział chorych na raka”, Aleksandra Sołżenicyna

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.